tytuł:
Cztery lata wiernie służył gospodarzowi
gatunek:
region:
Cztery lata wierniem służył
Gospodarzowi
Sieczkę rzezał, nie wieczerzał
Niechże sam powie

A to wszystko dla dziewczyny
Miło mi było
Bo się serce, jako smoła
Do niej lepiło

Miałać ona sto talarów
I piestrzeń złoty
I fartuszek wyszywany
Swojej roboty

Cztery krowy, cztery woły
Dziewczyna miała
A ja jej się nie śmiał spytać
Czyby mnie chciała

Kiedy nam się pora zdarza
I taka doba
Pijmy zdrowie gospodarza
Co się podoba

Wiwat jemu, żonie jego
I jego dzieci
Niechaj z nieba samo szczęście
Na niego leci
wariant od: sołtys
Czterym lata wiernie służył gospodarzowi
Czterym lata wiernie służył gospodarzowi:
Ranom wstawał, sieczkem krajał inwentarzowi.

A to wszystko dla dziewczęcia miło mi było,
Bo mi serce, jak żywica, do niej przylgnęło.

Nie śmiałem się jej zapytać, czyby mnie chciała:
Bo dwa wółki i dwie krówki w posagu miała.

Kubek srebrny wyzłacany i pierścień złoty;
I fartuszek srebrem tkany, cudnej roboty.

Ale mi się nadarzyła dziewczęcia zguba:
Kiedym sobie wółki pasał, a ze mną Kuba.

Przyleciała zadyszona: ach ratuj Stachu!
Wilk mi owce porozganiał, umrę ze strachu.


Ale ja się zapytuję: co znaleźnego?
„Dam ci ja też sama siebie, jeśli chcesz tego.

I wianeczek z rozmarynu piękny, świeżuchny,
Czegoż więcej żądać będziesz od twej dziewuchny.“
Dodaj komentarz: